Akurat mam Stanleya 12-137 - szału nie ma. minusy:
- żaba jest częścią podstawy - więc nie można jej w żaden sposób regulować, szlifować, poprawiać, wymienić itp.
- niski kąt natarcia noża - na stronie Veritas'a (
http://www.veritastools.com/Products/Page.aspx?p=93) jest wytłumaczenie, do jakich prac lepszy jest niski, a do jakich wysoki kąt natarcia - przy struganiu płaszczyznowym większy kąt powoduje mniejsze ewentualne wyrwania materiału - niski kąt dobrze się sprawdza przy skrawaniu czołowym (czy jak to tam nazwać - końcówka deski gdzie kończą się włókna drewna - ang - end grain)
- wiele osób narzeka na "cap" zrobiony z delikatnego aluminium - to fakt, trzeba uważać - do tego narzędzia Stanley nie przewidział jak na razie żadnych części zamiennych (poza nożem) a po zbyt mocnym dokręceniu śruby przykrywka się odkształca.
Plusy:
+ Ostateczny kąt natarcia zależy od kąta ostrzenia samego noża (faza do góry) mając dwa noże inaczej zaostrzone możesz szybko zmieniać kąt natarcia - to jest duży plus - jeżeli komuś na tym zależy (np. 25 stopni i 35 stopni). W tym przypadku masz dwa fajne narzędzia na raz:)
+ fajnie wygląda i po odpowiednim ustawieniu sprawdza się rewelacyjnie - prawie tak dobrze jak porządnie przygotowany strug typu 90,00 zł z marketu firmy Noname...
Osobiście wybrał bym Bedrock. Ale w sumie to zależy co będziesz nim robił. W wielu pracach nie będzie różnicy