Chętnych z pewnością nie zabraknie, choć jest to dziedzina niszowa. Nie każdy ma ochotę i czas bawić się w projektowaniu i konstrukcji własnych maszyn. Ja należę do entuzjastów SAM-ów i wychodzę z takie założenia, że jeśli nie stać mnie na maszynę lub stać mnie tylko na chińczyka o kiepskich paramtrach to wolę obrabiarkę wykonać sam. Tak było z moją pilarką. Zraziłem się do konstrukcji elektronarzędzi małych pilarek stołowych i postanowiłem sam, posiłkując się tokarzem pracującym w metalu, skonstruować własną pilarkę, która już teraz ma uchylne wrzeciono tnące, posiada regulację wysokości tarczy tnącej i ma wbudowaną frezarkę ręczną w blat pilarki, który jest z blachy 6mm zresztą (frezarka ma możliwość regulowania wysokości zagłębienia frezu za pomocą pokrętła obsługiwanego z blatu pilarki). W najbliższych planach mam wykonanie stołu przesuwnego do cięć poprzecznych.
Tak więc wszystkich zachęcam do prac nie tylko w drewnie, ale też i w metalu. Sam zaczynałem jako totalny laik, a dzięki przygodzie z budowaniem maszyn bez problemu spawam, szlifuję i tnę metal tworząc własne maszyny, które są pancerne i niezawodne. Dodatkiem do tego jest niewydrenowana kieszeń i satysfakcja, że mamy maszynę "made by myself", która działa, cieszy oko i jest powodem zazdrości tych, którzy nie potrafią zbudować sami obrabiarki. Ja obalam mit, że SAM-y są niedokładne, gdyż to zależy od jakości wykonania i użytych materiałów. Ja przekonałem się, że maszyny typu hobby za ciężką kasę są nierzadko tak samo dokładne jak moja pilarka a koszty są nieporównywalne. Nie wspominając już o jakości wykonania.