Chyba nie wszystkie żony tak mają ,ale z wiekiem (wykonanymi pracami) się przekonują co do" skarbu" jakie posiadają w domu
No szczególnie w takich momentach.
- Wiesz - mówię do Żony spokojnie - przyszła nowa gazetka z Brico Depot ( bo mieszkamy na stałe we Francji)
- Już się boję - Ona na to,
- Jezu !!! Czego ?
- Że będziesz jakieś narzędzia kupował - Ona na to
No kuźwa ręce opadają .
Albo, sobota rano ja do Żony też spokojnie i tak od niechcenia :
- może bym sobie pojechał do Plougourvest do Espace Emeraude ( taki sklep z narzędziami i innymi niezbędnymi każdemu mężczyźnie drobiazgami )
- Po co ? Tylko nie wydawaj pieniędzy.
- Nie , tylko tak sobie popatrzę.
- Masz tu gazetkę z Castoramy popatrz sobie w domu, poodkurzać trzeba.
No i pojechałem kuźwa.
Przed Świętami córka ,która mieszka w Polsce postanowiła nam wysłać kurierem dużą paczkę. Korzystając z okazji zadzwoniłem do przyjaciół w Polsce ,którzy prowadzą taki sklep z narzędziami co w nim nie ma tylko "słońca i zająca" i zamówiłem parę drobiazgów.
Żona potem telefonicznie opowiada córce .
- I wiesz jak zaczął dyktować Wojtkowi to myślałam , że pół sklepu zamówi , i jeszcze pół metra filcu białego chciał.
- A na co tobie ten filc ? - woła przy okazji, pytając mnie złośliwie, z drugiego pokoju.
- Chustki do nosa bede sobie robił .
No i tak to jest