Babol numer 3. Jako, że grzbietnice mam z OBI postanowiłem jak Sellers

wydziubać wszystko dłutami. Namachałem się z jednej strony i wyszło (według mnie) bajka. A że ręcę trochę bolały to wpadłem na genialny pomysł nacięcia tą super piła około 2mm przed linią i potem wyrównać dłutem. Ja i te genialne pomysły... Zamiast wyrównac zaczęło mi się łupać w gniezdzie. Co dłutko wbijałem to odchodził kawał zgodnie z włóknami

A wydawało się to takie proste. Ehhh
Nadmienić muszę, że działam bez żadnych Baronów i bez dobrej grzbietnicy ale się zawziąłem. Żeby nie dzisiejszy montaż u klienta to pewnie bym to zrobił ale już padam. Jutro walczymy dalej i znów od zera. Jeszcze kawałek materiału na zmarnowanie jest

