Jednak zostawiłem. Po doklejeniu reszty całkiem fajnie to wyszło.
Kilka dni temu zwiozłem kawałek jesionu. Leżał tak sam bo nikt go nie chciał. Mnóstwo z niego odpadu było, krótki a w dodatku wygięty
.

To co przede mną odkrył przerosło moje oczekiwania. Brzudkie kaczątko zamieniło się w przepiękny słój (flader ?)

Aż nie mogę się doczekać kiedy zaolejuje.

Zdjęcia tego nie oddają.
Aha. I żeby nue było kupiłem inny olej. Tylko nie ważta się już teraz czepiać.

Syn będzie miał piękną lampke
