Jeszcze raz ja nie emigrant, nawet nigdy o emigracji nie myślałem. Może dlatego, że zawsze miałem pracę i nigdy pracy nie szukałem a wręcz przeciwnie, to praca szukała mnie. Zresztą praca „lubi” mnie do dziś – jak tylko jestem zdrowy, to czasami pracuję do późnego wieczora.
Być może dlatego dość sceptycznie przyjmuję kategoryczne stwierdzenia, że pracy w Polsce nie ma, a to dla starszych, a to jak od kilku lat słyszę dla młodszych i dlatego wyjeżdżają. Jak się rozejrzę, to widzę, że do zrobienia jest mnóstwo, wielu moich znajomych ma firmy i ciągle potrzebują pracowników a bywa, że chętnych brak. I tak z naszej forumowej branży pewien znajomy stolarz ( jeszcze przed pożarem) opowiadał mi, że jak dostaje pracowników ( najczęściej młodych) z Urzędu Pracy, to po kilku dniach odchodzą.
Czy nie można znaleźć pracy w kraju? Dyskusyjne stwierdzenia. Właśnie wczoraj bratanek żony, który skończył studia i pracę dyplomową obronił w marcu ( z branży licznie reprezentowanej na forum) powiadomił nas wczoraj, że dostał pracę i to stałą, (nie na umowę „śmieciową”) z wynagrodzeniem 3600 zł brutto i to bez żadnej protekcji i układów!
Obok mnie, mój sąsiad jest po 30-stce ( właśnie urodziło mu się drugie dziecko), ma firmy, zatrudnia ludzi, ciężko pracuje ( od 18 roku życia musiał sam sobie radzić w życiu) , skończył studia, dorobił się domu, samochodów, 2 razy w roku wyjeżdżają na wakacje za granicę. Nigdy nie słyszałem aby na cokolwiek narzekał. Dzieci moich przyjaciół też pracują w Polsce dorabiają się niektórzy pracują za granicą Nikt z mojej rodziny nie jest bezrobotny, czasami ci młodsi trochę dłużej szukali pracy, ale zawsze ją znajdowali – sami! To że są tacy co im zazdroszczą, są zawistni i nieuprzejmi – taka mentalność, do jej zmiany trzeba co najmniej dwóch pokoleń. To są najczęściej ludzie, którzy siedzą na d…. i czekają aż państwo im coś da, bo im się należy?!
W sumie, to podziwiam ludzi za odwagę podjęcia decyzji o emigracji i życzę im jak najlepiej, ale też wiem, że tak jak w kraju, za granicą też spotkają się z nieuczciwością pracodawców, wynajmującymi mieszkania, brutalną policją, głupimi politykami i ogólnie rzuconym słowem „ złodziejami”, którzy okradają społeczeństwo.
Nasi politycy, urzędnicy to póki co nie są „zielone ludziki”, tylko Polacy, tacy jak my. Jeżeli ktoś twierdzi, że są nieuczciwi, że nas okradają, że są leniwi ( nota bene mówienie, że wszyscy lub większość – to jest dopiero nieuczciwe), to jednocześnie, trzeba mieś refleksję, że to również wina leniwych, nieuczciwych i obojętnych wyborców, którym nie chce się wybrać lepszych, a połowie Polaków nawet nie chce się iść na wybory, niektórym nawet jak pójdą, to przeszkadzają jakieś książeczki do głosowania i mają pretekst do rozgłaszania po świecie tez o fałszowaniu wyborów i w ogóle atakowania wszystkich instytucji Państwa. Niektórzy tworzą nawet własne istniejące obok wirtualne Państwo.
W sumie nie podoba mi się postawa niektórych emigrantów i ich stwierdzenia, że „ wrócimy jak się poprawi w Polsce , albo wrócimy jak będziemy na emeryturze…” , no bo co to znaczy - wrócicie na gotowe? Jak Ci co zostaną swoim codziennym tyraniem do tego doprowadzą? To co, łaskę zrobicie Ojczyźnie?