Witam,
Chciałbym się podzielić z innymi użytkownikami doświadczeniami z samodzielnego cięcia forniru na pile taśmowej (a może ktoś inny też próbował?).
Otóż 3 miesiące temu stałem się posiadaczem używanej niewielkiej piły taśmowej. Maszyna z silnikiem 0,75 kW, rolkami o średnicy 38 cm, max wysokości cięcia 24 cm (moim zdaniem trochę dużo jak na tą moc silnika), wyprodukowana dawno temu w Szwajcarii, nazwy firmy nie podaje - no chyba że ktoś zna firmę Rudi Schmid Maschinenbau?

Pierwsze próby bardzo nieudane ale chyba głównie dlatego że byłem totalnym żółtodziobem w temacie użytkowania "taśmówki" - źle ustawione prowadnice i za bardzo napięta taśma sprawiały że "fornir" miał głębokie bruzdy po zębach taśmy, nierówną grubość a maszyna niemiłosiernie się męczyła z cięciem 12 cm kawałka drewna (nowiutka ostra jak brzytwa szwedzka taśma). Kiedy niemal pogodziłem się z myślą iż moja piła się do tego nie nadaje z pomocą przyszedł youtube a dokładniej jakiś stolarz zza wielkiej wody który na krótkim filmie wyłuszczył warunki jakie należy spełnić aby piłą taśmową ciąć przyzwoity fornir. Okazało się iż najistotniejsze są: moc piły - minimum 1hp czyli 0,75 kW, odpowiednia taśma - najlepiej około cala szeroka, z 2 - max. 3 zębami na cal oraz głębokimi wycięciami na trociny (nie wiem jak to się fachowo nazywa;)) tak aby nadążała z ich odprowadzaniem przy cięciu dość grubego kawałka drewna z którego odcinamy fornir (mnie się wydaje że coś trochę jak taśma od traka) oraz odpowiednie napięcie taśmy - nie maksymalne bo wtedy ponoć tracimy dużo z mocy naszej maszyny (jestem zielony w takich mechanicznych tematach - może ktoś faktycznie to potwierdzić?). Wczoraj idąc za radami amerykańskiego stolarza wreszcie prawidłowo ustawiłem wszystkie prowadnice, założyłem najszerszą i z najrzadszym zębem taśmę (i tak nieco za wąska i za bardzo "uzębiona") jaką miałem oraz nie napinałem jej maksymalnie. Efekt był dużo lepszy niż przy poprzedniej próbie (ale i tak jeszcze nie jest to tak jakbym chciał żeby było) - bruzdy po taśmie dużo płytsze, grubość poszczególnych liści mniej więcej równa (2-2,5 mm) a brzeszczot wchodził w 13 cm orzecha jak w masło. Myślę że przy odpowiedniej taśmie, wyższej prowadnicy do której ciąłem (moja miała 8 cm a cięty kawałek drewna 13 cm) oraz odrobinie praktyki efekty mogłyby być jeszcze lepsze.