No z uciechą może być ciężko :/ wczoraj nie wytrzymałem i poszedłem sprawdzić jak się struga.... Największym błędem było zaczęcie od gotowej klejonki przy moich zerowych umiejęctnościach. Trzeba było użyć jakiegoś odpadu do takiej zabawy.... Teraz będę musiał dużo papieru do szlifierki kupić, żeby zniwelować 2h mojej wczorajszej zabawy.... Inne błędy, które wczoraj popełniłem :> :
- Brak strugnicy - robię na małym stoliku warsztatowym i w pewnym momencie przesuwam cały stolik. Zwłaszcza na sękach. Będę musiał dokręcić blat (płyta meblowa) i obciążyć szkielet, żeby było stabilnie
- Za dużo wystawione ostrze - chciałoby się zbierać szybciej, ale strug się klinuje i robi wyrwy (miękka sosna)
- Nierównolegle ustawione ostrze - chwilę trwało zanim się zorientowałem dlaczego mi rowki wychodzą a nie mogę płaszczyzny uzyskać.
- prowadzenie struga 'na wprost' zamiast po skosie
Generalnie to nierówności po klejeniu zniwelowałem, ale deska nie wygląda dobrze. W szczególności miejsca, gdzie strug się zaklinował na głębokość i powyrywał drewno :/
Jeśli chodzi o samo narzędzie - wkurza mnie regulacja noża. Śrubą daje się nóż chować, ale wysunąć już nie - jest chyba za duży luz na mocowaniu tego mechanizmu.... Jeśli chcę wrócić o pół obrotu śruby, to i tak muszę rozkręcić ostrze ponownie :/ Drugie, to Łamak nie jest idealnie spasowany z ostrzem - jest odcinek, w którym klinują się wióry. Stopa w miarę prosta - do moich potrzeb OK, ze szlifowaniem poczekam pewnie do jesieni, jak się skończą prace ogrodowe.
Naostrzyć nóż pewnie będzie trzeba. Wieczorem machnę na mojej osełce (taka PRLowska, szary wydłużony romb), a jakąś lepszą (tj dwustronną i bardziej płaską) będę musiał wybrać i kupić w mitycznym międzyczasie. Prowadnik ostrza faktycznie jest potrzebny? Widziałem filmik jak ostrzyć (Paul Sellers?) i bez prowadnika też wydaje się OK.