Może temat kogoś zainteresuje, co prawda ma niewiele wspólnego ze stolarstwem ale z drewnem już więcej.

Temat wypalania zainteresował mnie już w tamtym roku, kiedy to po przybyciu na działkę z żona zrobiliśmy pssst.. i okazało się że nie mamy węgla na wieczór, no i co tu zrobić... Pierwsza myśl, ognisko ale żona popatrzyła na mnie jak na .... i powiedziała, sam se smaż tą karkówkę na ognisku, wsiadaj na rower...

Noo taaa, do sklepu 4km więc pewnie wiecie z jakim entuzjazmem do tego podszedłem.
I tu przyszedł z pomocą internet, kilka przewertowanych stron, kilka filmików i już mam jakiś zarys...
Od tamtej pory, a było to dokładnie rok temu nie kupiłem nawet worka węgla.
Krótka instrukcja
Beczka 20l (większej nie miałem) kilka dziur w dnie siekierą
Beczkę stawiamy na trzech cegłach i obsypujemy dookoła piachem pozostawiając małą szparkę

Palimy ognisko w beczce tak żeby pozostało ok 5cm żaru.
Na żar wkładamy drewno z którego uzyskamy węgiel, najlepiej suche w niewielkich kawałkach ( na zdjęciach śliwka, jabłoń i wiśnia)
Przykrywamy pokrywą pozostawiając niewielka szczelinę (ja wsadzam pręt fi6 pomiędzy beczkę a pokrywę) i czekamy aż przestanie dymić 4-6 godz.
Kiedy przestanie dymić wyjmuję pręt, zasypuję szparkę

i pozostawiam na ok 1-2 godz. do wystudzenia.
I w ten o to sposób jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami własnego węgla, który po pierwsze rozpala się dużo szybciej niż kupny i pali się dwa razy dłużej, a chabanina smakuje o niebo lepiej
