Termos dla mnie tworzy się wówczas, gdy zamykamy ściany wewnętrzne folią, a zewnętrzne np. tym nieszczęsnym styropianem + brak dylatacji. Wówczas nie ma siły, by nie rozpoczęły się procesy gnilne z bonusami w postaci grzyba i innymi atrakcjami.
Coś co kiedyś było naturalnym procesem zamakania i osuszania - zostaje przerwane.
Oddychalność ścian to procesy długotrwałe, rozciągające się na miesiące, związane ze zmiennościami pór roku. Dlatego odpowiednia technologia w naszym klimacie się sprawdzi, a innowacje w postaci styropianów na zewnątrz (z filmiku) zaburzają cykl inicjowany niejako przez naturę.
Ktoś tu wspominał o docieplaniu piankami, że technologia amerykańska, to musi być dobra i sprawdzona, więc niepodlegająca dyskusji.
Coś co sprawdza się w klimacie np. Teksasu, Arizony czy Kalifornii niekoniecznie sprawdzi się w klimacie NY, Alaski czy Polski.
Bezrefleksyjne przenoszenie technologii niczemu dobremu nie służy.
Trzeba lat obserwacji, doświadczeń i badań w odpowiednich warunkach by coś jednoznacznie stwierdzić.
Długa dyskusja na "przy piwku"

Lopi
Jeżeli remont jest przeprowadzany z tych samych powodów (zamakanie, pleśń) - to znaczy, że ciągle powtarzane są te same błędy remontowe i wyciągane te same błędne wnioski.
Tak będzie wyglądał dom z filmu za jakiś czas - zdjęcia 3 i 4, chociaż tak naprawdę nie chodzi o brak wiatroizolacji ale o całokształt wykończenia (tekst ma już 17 lat i jak widać nadal aktualny).
http://budujzdrewna.pl/archiwum/problemy-technologii/montaz-wiatroizolacjiNie podpieram się Muratorem, bo w ich tekstach i filmach związanych z poruszanym tematem z wieloma tezami się nie zgadzam. Ale zdecydowana większość problemów jest opisana prawidłowo.
Pozdrawiam
