Pianka teraz w modzie, ja jestem jej przeciwnikiem. Palna, nie oddycha, wypycha membanę dachową powodując przecieki na kontrłatach itd. Zalety to szybka kasa dla wykonawcy.
Wiem, wiem - nie piszę do Ciebie, piszę do pozostałych czytelników wykorzystując Twoje mylne twierdzenia.
Otóż: Pianki sa dwie: twarda (zamknietokomorkowa) i miękka (otwartokomorkowa). Do izolacji domów drewnianych i więźb stosuje się pianę lekką - wyłącznie. Piana ta charakteryzuje się odpornoscią na wilgoć - nie chłonie wody ani pary wodnej, a przy tym jest paroprzepuszczalna, a to oznacza, że nie trzeba stosowac ani paroizolacji ani tez membrany (ale można). Co do szybkiej kasy dla wykonawcy to jest tak, że jak się nie ma o czyms pojęcia - to rzeczywiscie wykonawca naciągnie inwestora. Wystarczy wiedziec, że Pianki pur na izolację scian szkieletowych wystarczy 7 cm żeby uzyskac wspólczynnik zblizony do 15 cm wełny. Na wieźbę wystarczy 12-15 cm piany zamiast 25 cm wełny. Oczywiscie wykonawca powie, że trzeba kłasc po 20 cm, ale jak wiesz, że nie trzeba to uwierz - sporo zostanie w kieszeni.
Pianka natrysnięta bezposrednio na membrane dachowa uszczelnia łączenia tej membrany, która jest raczej wiatroizolacja i zapobiega cofaniu sie skroplin do izolacji. Biorac pod uwagę fakt, że w kwestii wodoodpornosci dostepne w Polsce membrany wytrzymuja do 5m słupa wody tam nie ma miejsca i prawa na przecieki, no chyba że poszycie jest spartolone i leci pod blache, dachówkę itp. albo jak nie dasz tasmy pod gąsior.
Mówię to nie z artykułów tylko z własnego doswiadczenia - mam porównanie jak się mieszka w domu izolowanym wełną i tym izolowanym pianą. I mam też pojęcie jak to wychodzi kosztowo. uszanuj to proszę.