Kolega akwa-stolarz dobrze napisał (w obu postach).
Przemek proponuje dobre choć może dla niektórych nieco niewygodne rozwiązanie (wycieczki do sklepu na ew. reklamacje, czas na ich rozpatrzenie, nerwy itd.) Czy Festoole kradzione - nie wiem. Nie jestem człowiekiem który tylu sprzedających podejrzewałby o kradzież - toż to była by jakaś epidemia...
Wrzuć fotki. Jeśli masz jakieś ozdobne wykończenia (ćwierćwałki, profile itp.) to jest szansa, że szlag Cię trafi już na początku roboty bo tego zwyczajnie nie wyszlifujesz albo też uzmysłowisz sobie jak długo i jakim nakładem sił to będziesz robił. Nie widziałem Twoich schodów i nie wiem czy wangi, policzki, boki czy jak zwał poszczególne elementy też będziesz chciał szlifować żeby mieć jednolity odcień na całości czy nie. Co z podstopniami?
Najpierw dobrze przemyśl co musisz zrobić, potem zastanów się jak wykonać kolejne etapy, określ jakiś termin realizacji (mamy sierpień - wiadomo, że żona nie pozwoli Ci babrać się z tym do grudnia), koszta, zastanów się czy dasz radę i podejmij decyzję. Jeśli na "tak" - pomożemy radą i tym co każdy wie (jedni mniej inni więcej). Jeśli na "nie" - zastanów się jak i czym przykryć te schody (wykładzina, nowe dywaniki itp.) lub zbieraj na nowe (myślę, że koszt nowego stopnia + podstopnia dębowego na poziomie 200 PLN jest realny + robocizna).
Ile lat mają te schody i jaki jest ich stan zużycia - sosna jest miękka - w tym przypadku materiał mega-budżetowy. Bez dywaników przy kiepskim lakierze szybko się powycierają. Niby żadna filozofia położyć lakier samemu ale czy Ci się uda tak, żebyście byli zadowoleni?
Proponuję przegadaj temat z małżonką - niech to będzie też Jej decyzja. Najpierw pomyśl, później znów pomyśl a jak dojdziesz do jakichś wniosków to pomyśl raz jeszcze - uwierz mi, że to bardzo pomaga zwłaszcza gdy chcesz zrobić coś o czym możesz mieć nieco mgliste pojęcie...