Off top, kolego mir nie szargajcie forumowych świętości, o Festoolu mówimy tutaj jak o zmarłych: dobrze albo wcale
Wiem, żart.
Mam jednak wrażenie, że o festoolu mawiają z lekceważeniem Ci którzy tego sprzętu nie posiadają.
Pracując zawodowo zaczyna doceniać się wygodę, precyzję i detale.
Także trwałość, zwłaszcza pamiętając o stercie sprzętu na śmietniku.
Raczej nie wydaje się kilkudziesięciu k dla samej frajdy bycia uczestnikiem mitycznego fanklubu

Pozostając przy szlifierkach.
Miewałem różne łącznie z chwalonym gex boscha.
Przetarcia na krawędziach ( łatwo deformujący się dedykowany talerz), zrywanie rzepa razem z papierem, padające łożyska.
Moją dobrą wolę naruszyła gdy przy szlifowaniu wielkiego elementu odkręciła się śruba mocująca talerz.
Przywróciłem spokój ducha rozbijając ją o ścianę. Polecam, efekt natychmiastowy.
Prócz festoola na podobnym poziomie jest rupes i mirka.
Reszta to raczej wynalazki do testowania cierpliwości.