no właśnie ni jak sie ma, a mimo to zacytowałeś mnie i troszke zbeształeś a przecież ja pisałem o tym konkretnym przypadku,
A znasz tę kobietę, że jesteś pewien, iż nie zna się na rzeczy? Wiesz tyle, ile napisał estol.
To jedno.
Drugie.
Kobitka miała wizję. Jeśli niezgodną ze sztuką, to powinno się ją uświadomić, czym to grozi. Gdyby się uparła, to niech szuka innego wykonawcy.
Trzecie.
Umowa ustna, jest obowiązująca. Kwestia świadków, dowodów, etc. lub zwykłego ludzkiego honoru. Wiem. Przesadziłem z tym honorem. Nie te czasy.
Czwarte.
Kolega zapytał, czy prawidłowo wykonał schody i uzyskał odpowiedź.
Natomiast cała dyskusja sprowadziła się do porad prawnych, oraz zabawy w adwokatów i sędziów. Chcąc się bawić w Wesołowską, należałoby wysłuchać drugiej strony konfliktu. Nie twierdzę, że autor wątku kręci, ale też nie położyłbym głowy pod topór, że mówi prawdę. Sorry, ale przecież się nie znamy.
