Zgadza się. Piękny kawał historii. Przykład tego jak ludzi sobie kiedyś radzili bez elektronarzędzi.
Muszę polatać jeszcze po stryszku poszukać starych wierteł, gwintowników, narzynek. Pozbieram jeszcze dłutka, korbą ręczną z wiertłami jakie do niej pasują. No i oczywiście stół roboczy.