09 Lipca 2026, 16:00:56 czas Polski

Autor Wątek: Ryczka - wehikuł czasu  (Przeczytany 3982 razy)

Offline Łukasz G.

Ryczka - wehikuł czasu
« dnia: 20 Lutego 2016, 19:13:59 czas Polski »
To jest ryczka.
Czyli taboret.
Tę ryczkę wykonał mój dziadek gdzieś w odległej przeszłości (myślę, że lata 70-tę).
Ryczka jest wykonana w całości z grabu (tak mi się wydaje).
Dziadek nie miał internetu ale miał głowę nie od parady.
I zręczne ręce.
Ta ryczka jest dla mnie jak wehikuł czasu - przenosi mnie do maleńkiej, nadodrzańskiej wioski, do małego warsztatu gdzie wszystko jest czystą magią. Poukładane narzędzia, ostre dłuta, piły ramowe, strugnica.
A ja niczego nie mogę dotykać!
Dziadek wszystko wie i wszystko widzi!
Pomimo ciężkiej choroby.
Dziadek odchodzi w 86-tym.
Ta mała, skromna ryczka jest dla mnie skarbem droższym od najpiękniejszych mebli.
I zgrabny napis wykonany szybko i wprawnie - "Środek" (ostatnie zdjęcie) - jedyny wyraz napisany ręką dziadka jaki widziałem przez całe życie.
Połączenia bezklejowe, gwoździe i drewniane dybelki w łączynach. Płetwy w łączynach górnych!? Takie połączenia są nie do pomyślenia w dębie! Ale w grabie są - dziadek wiedział? Ja nie wiedziałem.

Klo

  • Gość
Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #1 dnia: 20 Lutego 2016, 19:52:20 czas Polski »
Nie ma wątpliwości, że dziadkowe geny przeszły na Ciebie. :)
A ten taboret / ryczkę / zydel będziesz reanimował, czy kopiował?

Offline Łukasz G.

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #2 dnia: 20 Lutego 2016, 19:57:25 czas Polski »
Ostrożne rozłożenie, zeskrobanie warstw olejnicy którą moja mamusia łaskawie była naniosła, zaszpachlowanie szram po cieciu kątówką którą mój tatuś był łaskaw porobić i pomalowanie farbą kredową.
W kolorze "błękit pruski".
I podarowanie najmłodszemu synkowi - co by miał na czym buciki nakładać ;D

Offline krzyś48

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #3 dnia: 20 Lutego 2016, 20:07:57 czas Polski »
A wiadomo skąd nazwa "ryczka" ???
Mi się skojarzyło z ryczeniem,płakaniem(na W/W sprzęcie,zamiast pozycji przez kolano) po uprzedniej wizycie taty w szkole na wywiadówce :D

Offline Łukasz G.

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #4 dnia: 20 Lutego 2016, 20:15:38 czas Polski »
Tatuś mój na wywiadówki nie chadzał ale jak mamusia kazała to dupsko bite było.
Nie pamiętam czy na ryczce.
Za to świetnie się z niego firanki wieszało.

Klo

  • Gość
Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #5 dnia: 20 Lutego 2016, 22:15:52 czas Polski »
A wiadomo skąd nazwa "ryczka"
Słowo "ryczka" pochodzi z języka niemieckiego, od rzeczownika "die Ritsche", czyli stołeczek pod nogi.

Offline krzyś48

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #6 dnia: 20 Lutego 2016, 22:29:35 czas Polski »
No to się wyjaśniło :)
Dzięki ;)
*no i teorie spiskowe się nie sprawdziły :P

Offline piotrek1977

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #7 dnia: 21 Lutego 2016, 03:37:54 czas Polski »
Gwoli uzupełnienia - słowo ryczka istotnie wywodzi się z niemieckiego - tak jak sporo słów z gwary poznańskiej - bo tam właśnie się tego słowa używa. Poniekąd słynne poznańskie zdanie - "w sini na ryczce stały pyry w tytce" ;)
A ryczka wzorcowa !

Offline Łukasz G.

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #8 dnia: 21 Lutego 2016, 11:49:33 czas Polski »
Cytuj
Ryczka jest wykonana w całości z grabu (tak mi się wydaje)
No pewnie...bardzo śmieszne...
- siedzisko - grab
- noga1 - dąb
- noga2 - ki diabeł? pomóżcie! - twarde, bez porów, słoje zawiłe...
- łączyna1 - buk
- łączyna2 - robinia
Istny Frenkenstein.
Dziadek zadbał co bym się nie nudził ;)
PS. Budowa szafki narzędziowej nieco zwolniła, mam dylematy moralne odnośnie zawiasów i wkrętów mocujących. Uchwyty do szuflad są.

Offline krit 6

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #9 dnia: 21 Lutego 2016, 15:25:20 czas Polski »
druga noga może być z wiązu. W tym stołku masz użyte celowo różne gatunki drewna, ot taki skrócony kurs materiałoznawstwa.

Offline Łukasz G.

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #10 dnia: 21 Lutego 2016, 15:58:12 czas Polski »
By pasowało - wiązu nie znam za bardzo. Ciężko dostać.

Krajmesel

  • Gość
Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #11 dnia: 21 Lutego 2016, 16:22:18 czas Polski »
Witam

Mam podobnie jak autor (tak mi się wydaje ) też są dla mnie cenne takie "pamiątki" . Na pierwszy rzut oka niby zwykłe krzesełko by ktoś powiedział, ale znając jego historię robi się bardzo cenne. Też mam bardzo dużo pamiątek po swoim DZIADKU które są dla mnie bezcenne.
...to tak na marginesie, czekam na efekt końcowy

Offline velsyster

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #12 dnia: 21 Lutego 2016, 23:56:01 czas Polski »
Ładny zydel. Gwoździe było za co chwycić czy obcięte łby miały?

Amroz

  • Gość
Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #13 dnia: 23 Lutego 2016, 09:33:06 czas Polski »
Łukasz G
Połączenia bezklejowe, gwoździe i drewniane dybelki w łączynach. Płetwy w łączynach górnych!? Takie połączenia są nie do pomyślenia w dębie! Ale w grabie są - dziadek wiedział? Ja nie wiedziałem.

Dlaczego takie połączenia nie są do pomyślenia w dębie? Nie rozumiem tego, mógł byś wyjaśnić tą wypowiedź?

Offline Łukasz G.

Odp: Ryczka - wehikuł czasu
« Odpowiedź #14 dnia: 23 Lutego 2016, 14:34:33 czas Polski »
Już wyjaśniam Górko Zielona:
Jak ogólnie wiadomo dąb jest drewnem łupliwym. Nie ma problemów z rozszczepianiem go wzdłuż włókien, zresztą, tę właściwość wykorzystywano przez wieki z bardzo pozytywnym skutkiem.
Zabierając się do oczyszczania stołka zacząłem od siedziska które jest wykonane z grabu i błędnie założyłem, że cały mebelek jest grabowy.
Otóż nie jest. Jak się okazuje dwie nogi są dębowe.
Osobiście nie odważył bym się na zastosowanie takiego połączenia, w tym miejscu, w takim materiale. Ale jak widać, nogi wytrzymały i nie pękły (zbyt mocno, bo jednak pęknięcia są). Być może powodem jest pewna, nazwijmy to, "frywolność" w dokładności pasowania. Po prostu wczepy miały miejsce na pracę i siły rozpierające nie zadziałały aż z takim skutkiem. A brak kleju i użycie zamiast tego gwoździ tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mój dziadek wiedział co robi.
Odnośnie gwoździ - velstyster - wszystkie gwoździe udało się wyciągnąć w całości (oprócz jednego). Wszystkie dłuższe mają sklepane łebki co świadczy o tym, że były wcześniej prostowane - a więc z odzysku.
Dziadek wystrugał zapewne ten stołeczek w jedno popołudnie, z tego co miał akurat pod ręką.
Nie przejmując się zbytnio konwenansami a kierując się zdrowym rozsądkiem właściwym ludziom ciężko pracującym. Surowy stołek na ciężkie czasy.
Ja lekcję pokory dostałem :D