No więc od strony teoretycznej to krawędź deski do klejenia wyrównasz nawet nożem (btw: w każdym warsztacie stolarskim powinna leżeć Mora). Możesz małym strugiem - jasne że da radę tylko będzie to na zasadzie: dwa szurnięcia, przykładnica, dwa szurnięcia, przykładnica... Im dłuższy strug tym proporcje się poprawią na korzyść wydajności. Takim równiakiem to pięć szurnięć i przykładnica. A spustnikiem to nieraz i nie trzeba przykładać - wystarczy optycznie ocenić i przy złożeniu. Sam zdecyduj czy wolisz (niewiele) oszczędzić na strugu czy chcesz pracować przyjemnie i mniej stresowo.
Druga sprawa to że wyrównując deski do klejenia lepiej to robić parami na wypadek jakbyś nie utrzymał kąta prostego. Więc łącząc dwie deski 20mm potrzebujesz strug 40mm+zapas czyli w praktyce co najmniej 50mm. A jaką szerokość ma ten mały uroczy Kunz?

Drewniaka z pchlego targu ocenisz łatwo - odwracasz łapkami do góry i patrzysz czy ma prostą stopę (oceniać deski na oko umiesz?) a ostrze wystaje równo. Małe nierówności poprawisz papierem ściernym naklejonym na grubą szybę albo granit, albo przynajmniej płytę meblową. Jak jest mocno zniszczony to odpuść. No i oczywiście ostrze nie może być mocno skorodowane.