Dlaczego tak z uporem maniaka o tych przeciekach nadaję
,,Ano ino'' miałem dwie papy na dachu,od środka szczelina 4cm +wiatroizolacja+25cm wełny.
Wiatroizolacja była wypuszczona na zewnątrz budynku(podbitki nie było jeszcze) a że ptaki szukały miejsca na zimowanie,przypadła im do gustu szczelina no i ciepła wełna.Musiałem to jakoś zabezpieczyć no i zabezpieczyłem.Ale w jakiś pochmurny dzień,podczas picia kawy u rodziców lukam ci ja na chatę i oczom nie wierzę.Woda kapie tam gdzie nie powinna

Odbezpieczyłem to co zabezpieczyłem, i stwierdziłem że się leje,niby ściekało po wiatroizolacji ale wełna także zamokła.(nie będę dalej nudził)Śmieszności dodawało to, że jak padał ulewny deszcz,to nie ciekło,a jak mżawka to ciekło
Doszło do tego że w czasie lekkiego deszczu,mżawki siedziałem jak kretyn na dachu,i obserwowałem co i jak
I tak zaobserwowałem że po skraju daszku lukarny,kropelki spływały w stronę dachu akurat tam gdzie papa się wywinęła odkrywając deski

I się wyjaśniło,że jak duża ulewa to wszystko spływało dość szybko,a jak kapuśniaczek to miękka deszczóweczka kropelka za kropelką zrobiła swoje,niby taka mała rzecz,a może doprowadzić do katastrofy.
Dojrzała wtedy we mnie decyzja,blacha na dach
Sorry za nudzenie