Szanowni forumowicze, bardzo źle się czuję, że po raptem dniu czytania o drewnie zawracam Wam głowę, ale po kolei (proszę o wyrozumiałość).
Moja lepsza druga połowa wymyśliła sobie stoliki z pni, które będą miały być stolikami nocnymi. Znalazła obrazek w internecie (
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/e2/af/58/e2af585fe0df308157b2d7e2de91bd83.jpg) i wydała polecenie: "zrób". Pojechałem zatem do tartaku i kupiłem dwa kawałki brzozowego drewna. Początkowo chciałem zedrzeć korę, ale ślicznie wyglądały z korą i zostawiłem.
Dziś mija drugi dzień gdy leżą w przedpokoju. Odkurzyłem, usunąłem wszystko co było ruchome lub chodziło. Widzę jednak, że drewno jest bardzo mokre (było odcięte piłą na moich oczach ze zwalonej brzozy) i boje się, że zeżre mi je pleśń, grzyby i robactwo a na deser popęka i odpadnie z niego kora. Już zaczęło się coś brzydkiego dziać od spodu i w tym tempie obawiam się, że nie dotrwam do lipca (wtedy muszę mieć gotowy produkt, bo wprowadzimy się na "własne")
Czytałem o impregnatach, woskach i technice suszenia, ale byłbym niezmiernie zobowiązany, gdyby ktoś pomógł mi podjąć decyzję co do zabrania się za ten temat. Założenie: drewno zamierzam suszyć na balkonie przez najbliższe 2-3 miesiące zabezpieczając oba końce (po oczyszczeniu pilnikiem do drewna lub papierem ściernym 120 impregnatem z woskiem marki TIKKURILA VALTTI EXPERT). Nie wiem jak uchronić się przed porostami i robactwem - możecie polecić jakiś środek? Czy jest jakaś metoda dostępna dla majsterkowicza zabezpieczająca maksymalnie przed pękaniem (nie esy;)? Czy ta piękna kora mi nie odpadnie po suszeniu? Czy jest jakaś metoda na oczyszczenie kory z porostów, która nie zniszczy samej kory?
Wybaczcie laickie pytania, ale bardzo mi zależy, żeby nie spieprzyć tego pierwszego projektu, który ma udekorować moje pierwsze własne mieszkanie. Mam nadzieję, że nie panują tu zwyczaje jak na elektroda.pl i nie usuniecie mojego wątku. Pozdrawiam i mam nadzieję, że zadomowię się tu na dłużej. Poniżej materiał poglądowy:)

Dziękuję za pomoc! Kubanos