Tak samo jest z pędzlami, jeśli jest przerwa w używaniu to zawijam je w folię żeby nie wyschły
Ja bym jeszcze wsadził do wody-a kiedyś wypaliłem jak Filip z konopi(na temat już zaschniętych pędzli)
A że była późna pora(sklepy pozamykane) a trzeba było pomalować,na gwałt-a ulubiony pędzel zasechł .
No i pędzel do puszki z wodą i na maszynkę elek.do zagotowania ,potem zmiękczanie młoteczkiem i czesanie szczotką drucianą (moczenie w nitro).
Nowy to on nie był,ale jak był z włosia to można było jeszcze popracować.
Wiem, to podcieranie się szkłem ,ale na ten czas honor został uratowany
Sorry Krzyśku przyofftopowałem trochę tą niby poradą
Pozdrawiam