Dawno, dawno temu w zamierzchłej przeszłości kupiłem w Casto wynalazek Victus na prund (sic!) za jakieś 400 zł. Od sześciu lat leję w niego olej do smarowania i cały czas zastanawiam się kiedy podostrzyć łańcuch. Przecinałem nim pnie, gałązki do 25 cm średnicy (wycinka z sąsiedniej działki, korony z brzózek i modrzewi z mojej), będzie razem tak z 3-4 kubiki. Nie chce ścierwo zdechnąć i czeka na półce w blaszaku na kolejne użycie. Nie jest to cudo, ale robi swoje.
Sam nie wiem, 2 kzł - to chyba samo powinno fruwać po działce i szukać drewna na opał ;-)
W moim wynalazku wkurzająca jest tylko regulacja naciągu łańcucha - śrubka do której można się dostać śrubokrętem po osi prowadnicy. Niewykluczone, że lepszy mechanizm regulacji (czas) jest wart tych 1600 zł.