O - i o to chodziło. Najpierw kąpiel w occie - usunięcie tandetnego "mosiądzowania", potem młotki kowalskie, potem odtłuszczanie acetonem, potem grzanie palnikiem i nanoszenie oleju roślinnego - tutaj nie podam przepisu bo to kwestia prób i błędów, trzeba poeksperymentować samemu. Potem papier ścierny 600 i na koniec polerowanie wełną stalową. Dodatkowo dodaję drobne detale pilnikiem do ostrzenia pił. Efekt nie jest w 100% autentyczny - w sensie, ktoś obyty w temacie odróżni podróbkę od autentycznie kutych zawiasów ale lepszego sposobu na razie nie poznałem. No chyba, że w przyszłości będę miał warunki na zabawę w kowalstwo