Klin jest bardzo ważny. Podobnie jak zabezpieczenie przeciwodbiciowe na górze i z boku (przy cięciu listewek). No i rzecz jasna popychacz.
Wie to ten kto na samoróbce a'la krajzega by teść oberwał kantówką w kask (czyli ja :-( ).
Bez blatu też można ciąć duże płaszczyzny przy takiej zabudowie :-) Bez klina to raczej rosyjska ruletka: pytanie brzmi nie: czy tylko kiedy.
Odnośnie tematu i ostatnich zdjęć. Doprowadzenie i rozprowadzanie PE na konstrukcji maszyny. Oprócz zabezpieczenia przeciwporażeniowego (solidne i odporne na warunki przyłącze PE) na obudowie silnika, trzeba uwzględnić każdy element z którym przewód zasilający będzie miał styczność (puszka przyłączeniowa, kątownik na której wisi, włącznik ...) i każdy element połączony z nimi mechanicznie. Czyli przykręcane mostki z przewodu z oczkami pomiędzy zabezpieczonym elementem i zabezpieczanym, nie połączonymi galwanicznie (np spawaniem). Sam przewód zasilający w dodatkowej osłonie odpornej mechanicznie (prowadzenie z ominięciem krawędzi o które mógłby się ocierać - drgania po pewnym czasie lubią osłabić izolację i naruszyć spójność żyły przewodu: tzw ukruszenie, wypada jedna faza - dym) mocowany w sposób uniemożliwiający jego niekontrolowaną pracę / przesunięcie (np pod tarczę od dołu).
Do tego pyłoszczelność. Puszki montażowe i na sterowanie co najmniej z gumową uszczelką i możliwością instalacji dławików. Najtańsze puszki PCV mają teraz tendencje do pękania rękach, a co dopiero po uderzeniu kawałkiem drewienka - trzeba szukać porządniejszych.
Metalowe puszki (stal / żeliwo) wbrew pozorom nie są tak bardzo passe jak by się z pozoru wydawało (pomimo siermiężnego wyglądu i ciężaru) - zapewniają dobrą odporność mechaniczną i ew. ogniową (pył, iskrzenie), ale to już stara szkoła budowania maszyn. Ja osobiście jak dorwę z rozbiórek takie to pójdą do renowacji i użycia przy maszynie (to co kupuję w marketach jako chińskie maszynki do drewna budzi u mnie coraz częściej przerażenie).