Podejście nr jeden było w poniedziałek.
Teoria że dzięcioł jest zwierzęciem terytorialnym więc jak zobaczy innego dzięcioła to opuści teren upadła. Sztucznego dzięcioła boją się sójki i kawki, kosy się z nim zaprzyjaźniły za to dzięcioł go olewa i dziobie dalej. Zaczopowałem też dziurę, ale skurczybyk poszerza ją :/
Dzisiaj jest podejście nr 2 - Zmasowany atak odstraszający.
Dorwałem drabinę i powiesiłem pustułkę i 4 paski folii aluminiowej, grubej (pytanie: gdzie kupić grubą folię aluminiowa? odpowiedz: w sklepie fryzjerskim, nazywa się folia do balejażu

).
Do tego wyciąłem ze styroduru korek do zatkania dziury ale dłuższy niż trzeba. Końcówkę ponacinałem i z drugu miedzianego 0.5 mm zrobiłem takiego gęstego kwiatka. Teraz cholera nie ma jak dolecieć i dziobać w bok dziury.
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak przeniesie się na inne miejsce to zostanie mi zawieszenie siatki na podbitce.