Papier, gazety, kartony (tylko ostroznie, czesc zawiera srodki przeciwdzialajace zaplonowi - kolorowe magazyny srednio sie sprawdzaja). Ja daje pol na pol wiórów do papieru. Wrzucam na noc papier do wody, potem mieszadlo na wiertarke (takie do gipsu) i mieszam na papke. Powoli dosypuje trocin az konsystencja bedzie ok. Nie moze byc za suche bo sie rozpadnie. Lepiej, zeby bylo za mokre - wode wycisniesz albo wyschnie.
Moja "brykieciarka" jest sezonowa - jak bedzie czas brykietowania to wrzuce jakies foto.
Ale w skrócie to jest rura z rynny z nawierconymi otworami, plastikowe przekladki (w ramach ciekawostek - widzialem plyty CD wykozystane jako przekladki). Góra i denko z drewna. Za środek robil z reguly kij od miotly albo co tam bylo pod reką. Wiekszość wyciskania "ręcznie" (duuuza dzwignia). Dopiero po odciśnięciu większości wody podnośnik. Kompresowalność zależy od proporcji składników i ilości wody. Patent w sumie fajny, jak sie ma duzo odpadów. Ale zauważyłem, że pali się toto bardzo różne - podejrzewam sporo zależy od rodzaju użytego papieru.