Z kornikami walczę domowymi sposobami, koszt ekipy byłby porównywalny z wymianą dachu z tym, że moja robota. Częściowo przynajmniej te powierzchowne udało mi się wytępić pomalowałem belki tym co mi zostało z impregnatów wcześniej traktując je benzyną lakowaną i mieszanką rozpuszczalników, które miałem w garażu, po dwóch dniach wymieszałem impregnaty i pomalowałem. w dwóch belkach chrobotania nie słychać, w pozostałych takie przytłumione, więc pewnie głębiej siedzą, zobaczymy, jak nie to strzykawka igła i jazda

W załączeniu przesyłam gotowy stół.
S1-S3. W S1 pokazałem jak sobie poradziłem z zachowanie odstępów pomiędzy listwami, trochę się powyginały po konserwacji.
Użyłem środków impregnatu do drewna konstrukcyjnego bezbarwny, nałożyłem 3 warstwy (3 małe puszki poszły), z tym, że druga po około 6 godzinach, odstęp między nakładaniem warstw prawie 24h (w garażu prawie 28 stopni). Na wierzch dałem impregnat powłokotwórczy vitarol, teściu miał dwie puszki, nałożyłem też trzy warstwy z tym, że pierwszą bardzo cienko, reszta obficiej i pewnie dlatego porobiły mi się zacieki w niektórych miejscach.
Z odpadów zrobiłem dzieciakom dwie huśtawki na linach i zamontowałem nad drzwiami do garażu. Na zdjęciach test 1 i 2 są widoczne przecięte kawałki.
Pierwszy od góry to kawałek, który był pęknięty, minimalna rysa ledwo widoczna ułamał się przy cięciu, widać na nim, że impregnat zabezpieczył pęknięte miejsce idealnie.
Kolejne dwa kawałki to przekroje po odpadach, nie widać na nich, żeby brązowy impregnat spenetrował drewno. Czy dobrze pomalowałem?
Obiecałem jeszcze szkic altany z murowanym grillem i wędzarnią, ale nie mam kiedy się za niego zabrać, może w przyszłym tygodniu się uda.