Co do różnicy między olejem lnianym gotowanym a pokostem to w zasadzie sprowadza się ona do nazewnictwa .
Prawidłową nazwą dla gotowanego oleju z solami metali wydaje się być pokost. Problem sprowadza się do tego ,że często zwyczajowo pokostem nazywa się mieszaninę przetworzonego oleju z terpentyną , stąd pewnie to zamieszanie.
Proszę również pamiętać o tym ,że pokost bardzo źle współpracuje z nowoczesnymi środkami do konserwacji , zabezpieczania i barwienia drewna. Jego zastosowanie wymusza konsekwencję używania ,w dalszych etapach traktowania drewna, środków tradycyjnych.
Czasami , czytając różne opracowania dotyczące przygotowywania mieszanek substancji do olejowania, odnoszę wrażenie ,że więcej jest w tym mistyki i alchemii niż logiki. Czasami tej manii ulegają nawet Koledzy z naszego forum, ale broń Boże proszę nie traktować tej mojej opinii o Kolegach jako drwiny albo nagany. Po prostu, jest trochę w tym tajemnicy eksperymentu , które nas pociągają.
Co do stosowania parafiny ciekłej , to ciekawy pomysł . Nie próbowałem tego , już sobie zapisałem aby przywieźć ciekłą parafinę z Polski.