Jestem tuż po położeniu pierwszej warstwy ochronnego impregnatu. Wcześniej położony gruntujący. Oba produkty Vidaron. Gruntujący wysechł po ~5h, drewno piło go jak gąbka

.
Minimalnie za mało miejsca mam na malowanie, boję się że wyjdą zacieki

.
Jak do 24 wyschnie ta warstwa, to będzie jeszcze dziś druga, a jutro postawienie finalne szkieletu. Belki kręcą się coraz bardziej albo mi się tylko tak zdaje (oby).
Potem zastrzały, podłoga, "murłaty", krokwie (będzie dach 2 spad ~30st). Potem dach. A jak sezon jeszcze będzie trwał to coś jeszcze

.
IMHO wszystkie stopy betonowe trzeba wylewać równo z gruntem, a potem łapać poziom na belkach. Wystające ostre krawędzie stóp są IMHO niebezpieczne, a stopy schowane w ziemi to proszenie się o moknięcie drewna oraz problemy przy łączeniu drewna z kotwami ogrodowymi (niestety ja tak mam). Liczę, że zaimpregnowany modrzew będzie odporny. Ale wszystkim, którzy są w trakcie budowy polecam stopy równe z gruntem. Łapanie poziomu szlaufwagą to łatwizna, wyszło mi idealnie (praca zespołowa z żoną).
A na YT widziałem jeszcze ciekawą praktykę, wybetonowanie stóp równo z gruntem, a potem, żeby wyeliminować całkowicie problem podciekania słupów nośnych domurowanie kopuły na górze stóp, po której woda ucieka w ziemię.
Wszystkie belki są po bokach zaokrąglone półwałkiem R6, ale w miejscach połączeń nie są, także nie będzie badziewnego połączenia gdzie widać przekroje belek poziomych. Choć niestety nie do końca tak pięknie, bo nie wszędzie trafiłem z zaokrągleniem. Robienie wymagających myślena rzeczy, po 8h pracy i zawranej nocy z dzieckiem słabo wychodzi

. Pare razy podfrezowałem nie tam gdzie trzeba

.