cześć agoliacie,
po kolei

-PRO to było kiedyś - teraz raz na rok coś polakieruję . Kiedyś auta... ale sztuka ta sama.
-ilość szczebelków nie gra roli... po prostu więcej lakieru musisz namieszać bo więcej w powietrze pójdzie. W przemyśle takie elementy często są lakierowane zanurzeniowo.
-przygotowanie gęstości....hym, mówili: stosuj kubek Forda

proooszęę!

trochę doświadczenia i analiz potrzeba, np. podkład gęsty, ale za to dysza 1,8,trzeba rozcieńczyć więcej, to trudno opisać, ale po kilku aplikacjach łapie się temat bez problemu (i bez kubka Forda)
-czyszczenie pistoletu. Bardzo ważne! Po pierwszej warstwie podkładu myję "z grubsza" , przedmuchuję nitrem i na 1 h zostawiam rozcieńczalnik w kubku (między warstwami podkładowania). Ale zawsze po każdym podkładowaniu, lakierowaniu rozkładam pistolet na części pierwsze i myję go bardzo dokładnie. NIGDY nie zostawiam pistoletu w pojemniku(zanurzonego) z rozcieńczalnikem! To podstawa.
-tworzenie komory z warsztatu/garażu to masakra! nie polecam! A najbardziej wkurza jak przeciąg folię podnosi. Ale mam nadzieję że i u mnie w tej kwesti w następnym roku wiele się zmieni (jak u Pana JarkaO )
-przy lakierowaniu lakierami chemoutwardzalnymi temperatura jest istotna, ale byle była powyżej 0 stopni

(u mnie jest ciepło) . W lakierach wodnych musi być superciepło:)
- o kierunek mieszana niestety ... zawsze, ale to zawsze musisz zapytać mnie

pozdro
radek