Jestem podczas organizacji malego warsztatu pod konkretnie zalozone cele. Musze go do tego zorganizowac ale tak by niepotrzebnie nie inwestowac bo nie wiem czy temat caly wypali. A i z czasem tez kiepszczawo bo trzeba i robota codzienna sie zajac.
To tak slowem wyjasnienia dlaczego nie robilem na czopy i dlaczego nie poglebialem przy tym swej wiedzy praktycznej z zakresu laczen elementow

Na tapecie dzis stolik pod frezarke. Czas operacyjny okolo 2 godziny plus to co jeszcze na jutro.
Okey. Let's start this sh..t

Jako, ze walaja mi sie na warsztacie jakies kawalki blatow, kantowki i troche sklejki to te elementy zostaly wykorzystane.
Rama stolu z kantowek 50x50 (nogi) i 50x30. Jedynie z czego moge byc troszke dumny to z tego, ze pocwiczylem ciecie japonczykiem.


Zastrzaly odlozone na bok bo zbraklo mi dlugich wkretow.
Plyta mocujaca to sklejka 8mm docieta na wymiar 320x220. Zalozenie bylo takie by byla jaak najmniejsza ale bym mogl gora wyciagnac frezarke.


Otwor w blacie mniejszy o 20 mm na dlugosci i szerokosci. Pila w reke i wycinamy.

Teraz musimy w miare precyzyjnie wyfelcowac otwor dookola by nasza plytka ze sklejki sie zmiescila.
Szkoda mi bylo nowego freza na laminat wiec uzylem starego palcowego 12 i pierscienia kopiujacego 16. Jako prowadnice pod pierscien uzylem resztki sklejki. Odsuwamy 2mm, mocujemy sciskami i jedziem z tematem.


Coby nie cudowac juz z dlutami to zaokraglilem rogi plytki szlifierka. W miare spasowane tak by sie nie ruszalo i mozna przejsc dalej.

