Oho, widzę, że się starszyzna forumowa za mnie wzięła, a ja tylko chciałem pomóc koledze.
Ludzie, którzy mnie parę lat temu wprowadzali w tajniki stolarki, wyłuszczyli mi parę zasad, m.in. po klejeniu i docięciu klejonki do wymiaru, staraj się złamać odciętą końcówkę, jeśli się złamie na klejeniu, znaczy, że spaprałeś robotę. Uczyłem się też, że materiał należy porządnie ścisnąć. A że heblarkę mam jaką mam i nie zawsze da się na niej idealnie prostą deską (coś się chrzani na ostatnich 5 cm, bierze o pół mm za dużo, żadne ustawienie stołu ani noży nie pomaga), to i siły trzeba użyć, a sznurek nie wystarczy.
Może oni się nie znali, na pewno nie znam się ja, nie kwestionuję ani Waszej wiedzy, ani doświadczenia, po prostu dziesięć lat kleję w ten sposób, uważam, że się sprawdza (na mój niefachowy sposób) i raczej nie planuję testów klejenia w inny sposób.