I na koniec montaż mebli na docelowym miejscu.
Po przewiezieniu szafki na miejsce okazało się, że narożnik w którym miała stać nie trzymał kąta prostego. Pomimo ponad 500km od domu, udało mi się wybrnąć z opresji dzięki zagłębiarce (już mówiłem jak bardzo lubię to narzędzie? ;-)
Na miejscu dociąłem blat pod tym samym kątem co ściany. W ten sposób kompletnie 'zgubiłem' tą nierówność. Oko ludzkie nie dostrzeże.
Szafeczka idealnie wpasowała się na miejsce po starej umywalce (chodziło o odpływ z syfonu). Tak jak pisałem całe odświeżenie łazienki było robione możliwie bez ingerowania w istniejące instalacje, etc.
Oprócz szafki powstała również szafa wnękowa, na dole maskująca pralkę. Nad pralką wykonałem szufladę na brudne rzeczy. Do tego 2 zamykane półki z drzwiczkami uchylanymi do góry.
Korpus tej zabudowy wykonany z płyt, więc tu nie ma się czym chwalić. Natomiast szuflada i fronty wykonane tak samo jak w szafce umywalkowej. Przez to meble są spójne ze sobą.
Mała już wcześniej łazienka wizualnie zmniejszyła się jeszcze bardziej przez tą zabudowę, ale za to jest porządek (w końcu jest miejsce na schowanie wszystkich gratów, akcesoriów, ręczników, etc). Wcześniej większość rzeczy leżała na wierzchu bo brakowało szafek.
Generalnie inwestor (a właściwie osoba obdarowana), była bardzo zadowolona z efektu końcowego. A o to przecież chodziło
