Wziąłem się za próbę przecięcia wzdłużnego, a że nie mieściło mi się minimalne na taśmówce, okorowałem prawie całe.
Niestety moim oczom ukazał się taki widok: spuszczel lub kornik? Znaczy się larwa któregoś z nich.
I na drugim zdjęciu też jakiś robaczek, nie mogłem lepszej ostrości ustawić. Ale ewidentnie odchylam głowę jak delikatnie na niego dmuchałem. Ten siedział w korze.
Mam nadzieję że mi się nie zaległy w domu, 30 minut miałem je na poddaszu, bo tam aktualnie mam warsztat.
Więźba jest zapianowana, wystają tylko jętki, które osłonięte są folią.
Wywaliłem klocka i korę z domu i dokładnie posprzątałem.
Czy jak tak wygląda jedna sztuka to wszystkie bale które się z nim stykały będą zaatakowane?