Dziś był wielki dzień wklejania nóg. Niestety planowane wyjście do warsztatu o 11, odbyło się o 20:30. Więc wszystko w pośpiechu

.
Kliny doszlifowałem na wymiar (szerokość), a potem jeszcze przerobiłem tak, żeby był klin, no i tutaj chyba mały błąd (przez pośpiech), bo nie ścieniowałem całej wysokości klina, a tylko jakieś 5mm, przez co kliny przy wbijaniu się połamały

. Na szczeście połamały się jak już trochę klina siedziało, więc mam nadzieję, że nie będzie żadnej dziury po wyrównaniu nóg, do powierzchni siedziska.
To azobe wydawało się bardzo twarde i wytrzymałe, ale jak było wbijane w buka, to się poddało i rozwarstwiło, może wbijałem też za małym młoteczkiem (mała powierzchnia).
Samo wbijanie klinów to pikuś, bo mimo, że nogi były dość dobrze dopasowane, to co się wbiło jedną, to 3 inne uciekały

. Potem wziąłem się na sposób, żeby ściskami wsuwać, ale z racji tego, ze nogi są pod kątem 75st, to cieżko było złapać pojedynczą nogę ściskiem.
Dopiero potem mnie olśniło, i zrobiłem finalnie jak na pierwszej fotce. Tym sposobem, żadna noga nie uciekała, i wszystkie były wklejone tak, że dolna krawędź byłą równoległa do podłoża. Człowiek uczy się przez całe życie, wcześniej zawsze wklejałem "nogi" pod katem 90st.
Zobaczymy jak wyschnie jak z wytrzymałością tych połączeń, bo jeden klin to ma wklejone ~7mm, z czego 2-3 jeszcze odejdą po zeszlifowaniu czopów na równo z siedziskiem

.