No i kupiłem ostatecznie METABO BAS 317. Poskładałem i po małych problemach działa. Fabryczna taśma 12mm to dramat, może po ostrzeniu coś z niej będzie. Generalnie mam już kilka sprzętów METABO i każdy miał jakieś ALE. Po zakupie taśmówki zdanie na tema tej firmy zapikowało definitywnie w dół. Uwagi:
1. Uchwyt regulacji wysokości cięcia zepsuł się jeszcze przed pierwszym włączeniem. Rodzaj plastiku trudny do zdefiniowania (najtańszy ABS?) ale to nie jest najważniejsze - jakość gówna wymieszanego z trzciną. Nawet nie ma sensu tego reklamować bo z nowym będzie to samo.
2. Fabrycznie zerwany gwint w profilu aluminiowym w miejscu gdzie cały górny mechanizm prowadzenia taśmy łączy się z prowadnicą. Rozebrałem całą prowadnicę (BTW - listwa prowadnicy góra-dół jest z plastiku wklejona w profil alu - tylko czekać jak się rozpadnie), przegwintowałem +1 rozmiar i na razie jest OK. Sam pomysł aby cały mechanizm prowadzenia taśmy połączyć z profilem alu na dwa wkręciki to szczyt chińsko-niemickiej myśli inżynierskiej.
3. Uchwyty mocowania ślizgów z najgorszej jakości (jakiej widziałem) powdermetal. Twardość i sztywność grafitu w ołówku HB.
4. Krzywy uchwyt mocowania ślizgów - tylnego ślizgu nie da się ustawić równolegle do taśmy.
5. Wskaźnik naciągu taśmy pokazuje bzdury
6. Stół sfrezowany bez jakiejkolwiek dalszej obróbki - jest szorstki jak papier #80.
Na plus:
1. Po wszelkich możliwych regulacjach, na dobrej taśmie tnie bardzo dobrze, o niebo lepiej od Scheppacha HBS300.
2. Mechanizm szybkiego zwalniania taśmy działa bardzo dobrze.
3. Zaskakująco stabilny stojak

Generalnie po wyeliminowaniu kilku opisanych niedoróbek byłoby całkiem OK. Model BAS317 został już zastąpiony modelem BAS318 - jest to bliźniak LBF1200, która jak wiadomo wad pozbawiona nie jest. Zależano mi na ślizgach to mam...
Pozdrawiam