Obróbka jest banalnie prosta. Jak pisałem surowcem jest bardzo stare i bardzo zniszczone drewno. Im bardziej spróchniałe i zjedzone przez szkodniki tym lepiej. Po prostu to, co jest moim zdaniem najbardziej atrakcyjne, jest mocno wyeksponowane. Wybieram także kawałki z sękami, z dziurami po sękach, z pęknięciami, słowem staram się wyeksponować to co surowiec "przeżył" przez dziesiątki lat. Zaczynam więc od oczyszczenia drewna szczotką drucianą (ręcznie lub na wiertarce),odkurzanie, później przycinanie na krajzedze, zacinanie kątów ukośnicą, frezowanie wpustów i sklejanie do kupy. Celowo nie zgrywam płaszczyzn przy zacięciu kątowym, bo nie idealne przeze mnie zrobione kształty są tu najistotniejsze, tyko piękno surowca nawet tak starego i zniszczonego.
Całość zabezpieczam farbą akrylową lub kredową, albo olejem lnianym. Olej doskonale wydobywa usłojenie i rysunek drewna.