Jeśli DYMA to maks 2000 zł - złotówki więcej bym drugi raz za to nie dał bo nie warto (ja tyle dałem za swoją, niestety ale dla laika wydawała się ok, po czasie wyszły kwiatki). Blaty bibuła, uginające się pod palcami, nawet nie ma z czego zrobić planowania u frezera od głowic. Jak ustawię blaty to już nie ściągam odbiorczego bo powtarzalność słaba. Do grubościówki nic nie demontuje - nie ma problemu. Koła zębate przerobić można na rowerowe - jak na moim zdjęciu wcześniej, ale teraz dałbym to do porządnego tokarza, bo to co ja zrobiłem to chałtura - zębatki spawane "na oko" i nie chodzą osiowo i łańcuch raz chodzi leciutko, a jednym położeniu już deczko się zacina. Można by dorobić napinacz ale dałem sobie siana. Części niewspółmiernie drogie w stosunku do klasy maszyny, np koła zębate plastikowe, a najlepsze jaja, że śruby do mocowania noży droższe niż do profi feldera

Miałem na oryginalne blaty dawać blachę ok 5 mm ale niestety nie da się, bo zabraknie regulacji, trzeba by podcinać blachę na bokach i inne cuda.
Co mogę polecić? Dyma jako grubościówka (ale po usztywnieniu szpilek po których się blat porusza) plus jaką żeliwna nieduża strugarka - w innym wątku dawałem przykładowe linki to maszyn za ok 2500 zł - nie szerokie, ale żeliwne i blaty nie jak w dyma po 50 zł, ale już ok 75 cm - wbrew pozorom te 50 cm na obu blatach robi różnicę. Albo kupić sensownie robionego sama na grubych balatach z blachy, albo są nawet na fabrycznych żeliwnych. Byle wał na kliny a nie klapy!!
DYMA zła nie jest - ale blaty to jest porażka. Już nawet miałem zamawiać blaty blaszane, baaa nawet do odlewni żeliwa dzwoniłem, żeby mi zrobili wg projektu ale nie ma to sensu - za duże koszta, za duża niewiadoma co do końcowego efektu. Jak będzie czas to jeszcze spróbuje zrobić blaty z jakieś klejonki bukowej - przynajmniej można samemu podłubać i nie pakować się w koszty materiałów za duże. Dam do stolarza żeby przestrugał i zobaczymy
