Poczytaj też o punkcie rosy- w skrócie w miejscu w którym styka się powierzchnia zimna (styropian ) z ciepłą (podgrzana od wewnątrz osb) powstaje wykroplenie wilgoci atmosferycznej. Im styropian grubszy a ty mocniej grzejesz pomieszczenie ten punkt przesuwa się na zewnątrz.
Szczelne wykonanie izolacji od wewnątrz tylko pogorszy i przyspieszy proces zawilgacania poszycia.
Płyta Farmacel ok tylko wtedy musi być wentylowane ocieplenie pomiędzy słupami nośnymi i tak kółko się zamyka.
Prawidłowo:
1. jeśli konstrukcja drewniana to izolacja paroprzepuszczalna, zarówno pomiędzy słupkami jak i na zewnątrz
2. Konstrukcja ściany od wewnątrz:
- poszycie wewnętrzne (osb-mft,boazeria, gk czy co tam kto chce)
- szczelne poszycie z folii paroizolacjnej klejonej na złączach
- słupy konstrukcyjne, z izolacją- jeśli wymagana lub uzasadniona ekonomicznie
- poszycie zewnętrzne z płyt osb-mft
- folia wiatroizolacyjna lub klejenie złącz poszycia zewnętrznego
- izolacja zewnętrzna ( wełna skalna, mineralna, drzewna itp)
3.Jeśli styropian na zewnętrznej izolacji to ryflowany z zachowaniem ciągłości rowków od dołu( perforowana listwa startowa) do góry wywiew do cyrkulacji powietrza.
Nie pamiętam ile % powierzchni styropianu może mieć styk z poszyciem zew, ale chyba coś ok 30%
Dla budynku ogrzewanego sporadycznie ( typu hobbystyczny warsztacik), o kant kuli potłuc teorię o zawilgoceniu i zniszczeniu konstrukcji bo to będzie trwało długie lata, ale przy wykorzystaniu całosezonowym to jest 11 przykazanie.
Sam remontowałem dwa domy szkieletowe ocieplone styropianem z nieszczelną paroizolacją (powycinane otwory w folii na puszki elektryczne, brak sklejonych krawędzi na złączach, nacięcia nożem prawdopodobnie podczas układania GK) i nieszczelnościami przy oknach i drzwiach- i to była masakra- syf, gnój i smród. Wełna nasiąknięta wodą jakby ktoś wlewał wiadrami siadła na samym dole ścian. Osb spuchło dwu lub trzykrotnie zrywając łby wkrętów mocujących. Wszystko czarne od pleśni i butwiejące. I to po 6 a drugi po 8 latach od ocieplenia.
Zakończyło się to w jednym przypadku generalnym remontem od zera- została tylko konstrukcja nośna suszona i impregnowana całą gamą chemii- koszt zbliżył się do postawienia nowego budynku, w drugim (tym w gorszym stanie) kosmetyczna wymiana popuchniętych GK i dom poszedł o zgrozo na sprzedaż.