21 Kwietnia 2026, 08:00:52 czas Polski

Autor Wątek: olej lniany  (Przeczytany 56725 razy)

Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #15 dnia: 08 Lutego 2017, 21:03:07 czas Polski »
Dupa Jasiu - ta kura to osioł. Tfu...olej. Znaczy meble smarowałem pokostem w ilości 3-4 warstwy na dzień! Raczej odróżniam pokost od oleju gotowanego...

Offline tomekz

  • Moderator
  • Hero Member
  • ***
  • Wiadomości: 5605
  • Ocena +64/-7
  • View Gallery
    • Zobacz profil
Odp: olej lniany
« Odpowiedź #16 dnia: 08 Lutego 2017, 21:12:22 czas Polski »
meble smarowałem pokostem w ilości 3-4 warstwy na dzień

to wykonalne? :o

Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #17 dnia: 08 Lutego 2017, 21:15:59 czas Polski »
Pokostem to raczej nie ;) Olejem, cieniutkimi warstwami - chyba tak skoro się mnie udało jakoś. Pierwsze dwie warstwy są suche po chwili...zaraz zapodam zdjęcie butelki.

Offline tomekz

  • Moderator
  • Hero Member
  • ***
  • Wiadomości: 5605
  • Ocena +64/-7
  • View Gallery
    • Zobacz profil
Odp: olej lniany
« Odpowiedź #18 dnia: 08 Lutego 2017, 21:21:48 czas Polski »
Piszesz że tak

Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #19 dnia: 08 Lutego 2017, 21:26:14 czas Polski »
Tomek, sarkazm to był ;D Pokost sechł by z dwa miesiące pewnie. Nie mogę przesłać zdjęć butelki z telefonu >:(

Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #20 dnia: 08 Lutego 2017, 21:34:39 czas Polski »
No heloooł...

Offline Salbertone

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #21 dnia: 08 Lutego 2017, 21:41:23 czas Polski »
Pokost sechł by z dwa miesiące pewnie. Nie mogę przesłać zdjęć butelki z telefonu >:(
Dlaczego pokost sechł by z 2 miesiące?Przecież pokost to olej z dodatkami przyspieszającymi schnięcie. To chyba sechł by szybciej niż sam olej.
Never underestimate a dad with woodworking skills

krzysiek

  • Gość
Odp: olej lniany
« Odpowiedź #22 dnia: 08 Lutego 2017, 21:49:52 czas Polski »
Wujku Łukaszu to jest jednak pokost - jak się dobrze wczytać w treść etykiety to okazuje się ,że użyto terpentyny do rozcieńczenia.
A pokost to na pewno olej gotowany z metalami ( ich obecność powoduje powstawanie związków zwanych sykatywami ,które przyśpieszają schnięcie) rozcieńczony terpentyną ( i tylko ) i najlepiej balsamiczną.

Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #23 dnia: 08 Lutego 2017, 22:02:45 czas Polski »
Wiecie co? Nie jestem chemikiem, nigdy nie wnikałem we właściwości pokostu bo mi to nie było potrzebne. Natomiast, jeżeli to co jest w tej butelce jest pokostem to nadaje się to na meble - wiem to z praktyki. Wykończyłem tym np. to:

i to:

Pokostem mój Staruszek to pakuły smarował do uszczelniania gwintów - inaczej woniało i było inne w "dotyku". Ale może się mylę...

Offline Salbertone

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #24 dnia: 08 Lutego 2017, 22:11:19 czas Polski »
„Pokost” to również potoczna, choć niezbyt prawidłowa, nazwa bezbarwnych lakierów na bazie olejów, żywic naturalnych lub syntetycznych oraz ich mieszanin. Za wikipedią.
Never underestimate a dad with woodworking skills

Offline swfr

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #25 dnia: 08 Lutego 2017, 22:19:36 czas Polski »
Znaczy meble smarowałem pokostem w ilości 3-4 warstwy na dzień!
Znaczy smarowałeś pokostem. Ale po biureczku widać, że efekt jest zadziwiająco (jak dla pokostu) szlachetny. Powiedziałbym nawet aksamitny.

Jakiś rok temu odkryłem ten kokt linolje  na jula.pl i się napaliłem. Specjalnie pojechałem do juli celem nabycia.
Tyle, że tam jak zwykle nikt nic nie wiedział. Z etykiety też nic nie wynika bo więcej tam ostrzeżeń niż informacji  produkcie.
Na dotyk i zapach - pokost. Na wzrok :) - napis, że to olej.
Nie kupiłem. Napisałem do juli o kartę informacyjną. Po długich i ciężkich - przysłali (właśnie szukam na dyskach) a tam było napisane (nie pamiętam dokładnie sformułowania), że zawiera substancje przyspieszające wysychanie. Czyli pokost.


Offline Łukasz G.

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #26 dnia: 08 Lutego 2017, 22:43:42 czas Polski »
Ło żesz matko...ja pojechałem, kupiłem jak ten gupek bo uwierzyłem na słowo producentowi, że olej to olej. Używam tego nakładając cieniutkie warstwy, najczęściej za pomocą ręczników papierowych. Efekt mnie zadowala. Wysycha i nie śmierdzi. Jeżeli to jest pokost to w jakim celu producent umieszcza inną nazwę? Dla mnie pierwsze skojarzenie - pokost - farby olejne, do okien, na zewnątrz, długo schnie.

Offline tomekz

  • Moderator
  • Hero Member
  • ***
  • Wiadomości: 5605
  • Ocena +64/-7
  • View Gallery
    • Zobacz profil
Odp: olej lniany
« Odpowiedź #27 dnia: 08 Lutego 2017, 22:53:46 czas Polski »
Łukaszu ratowało Cię to żeś nakładał cienkie warstwy jeśli to pokost.
Ma on to do siebie , że grubsza warstwa długo  schnie ,a gruba to miesiącami będzie miękka ,przyschnie tylko skorupka z góry.

Offline motorover

Odp: olej lniany
« Odpowiedź #28 dnia: 08 Lutego 2017, 23:01:19 czas Polski »
Szukałem już kiedyś informacji w temacie pokost lniany, a gotowany olej lniany.
W tym wątku jest parę słów w temacie http://forum.domidrewno.pl/srodki-sztuczne-oleje/tlumaczenia-z-angielskiego/
Robiłem też próbkę z gotowanym olejem lnianym z Jula i rozcieńczanym 1:1 pokostem lnianym - nie zauważyłem różnicy w wyglądzie wykończenia.
« Ostatnia zmiana: 08 Lutego 2017, 23:05:12 czas Polski wysłana przez motorover »

krzysiek

  • Gość
Odp: olej lniany
« Odpowiedź #29 dnia: 08 Lutego 2017, 23:19:58 czas Polski »
Jeżeli to jest pokost to w jakim celu producent umieszcza inną nazwę?
Bo to jest to z czym cały czas walczę na tym forum - czyli szarlataneria i bełkot marketingowy w dziedzinie środków do konserwacji i upiększania drewna.
Największa blaga to olej duński , mógłby się z równym powodzeniem nazywać norweski , łotewski albo polski, ale jest to ciągle ten sam olej albo lniany albo tungowy.
Twój "olej" Wujku Łukaszu nazwany gotowanym okazje się ,że zawiera rozpuszczalniki takie , że sam producent doradza aby użyte do jego aplikacji materiały spalić. Okazuje się ,że jakiś "Gibbon Marketingu" postanowił bo tak chciał, nazwać wbrew całej wiedzy, pokost lniany olejem gotowanym.
Czy można to użyć do upiększenia drewna - można - jak pokazują Twoje fotografie. Tylko w naszej świadomości bezwiednie próbujesz utrwalić to ,że dokonałeś tego olejem gotowanym , a tak naprawdę zrobiłeś to pokostem. Czy jest tu jakaś Twoja wina - nie ,bo padłeś ofiarą mistyfikacji marketingowej.
Nie długo jakiś cymbał wpadnie na pomysł ,że najlepszy jest topiony tran wielorybi rozcieńczony benzyną lakową i żeby było sprytniej nazwie to olejem grenladzkim sprawdzonym przez pokolenia eskimosów. No i co wtedy  :D
« Ostatnia zmiana: 08 Lutego 2017, 23:21:31 czas Polski wysłana przez krzysiek »