W sumie to faktycznie frezem palcowym coś by zdziałał chyba, że macie inny pomysł. Ja np. Lamelownicy nie mam. Do łączenia/pozycjonowania używam kołki ale tu kołki? Kiedyś coś po skosie robiłem ale miałem problem ze zlicowaniem. Mimo wszystko to nie aż taka fuszerka jak pozostałe - gorzej jakby na konfirmanty złączył i urosło by do rangi schodów czy paneli

Choć ja faktycznie jak bym miał coś takiego robić to lamelownice z Juli bym kupił - na pojedyncze roboty jak znalazł.
Od siebie dodam jako fuszerkę fachowców - gość miał położyć gładź, malowanie, wymiana gniazdek no i odnowienie drewnianego okna z pozakładaniem nowych uszczelek.
Gładź cacy, malowanie super. No ale te okna i gniazdka...
Okna były z żaluzją między szybami. Trzeba przyznać, że ładnie odmalował. Nawet pozbył się starej farby w szczelinach bo już ciężko się zamykało, a co dopiero po kolejnej warstwie farby.

Problem, że jak malował to wraz ze sznurkami od żaluzji i to podciągniętymi na maxa... po wyschnięciu farby sznurek był sztywny... czyli żaluzje bez funkcji opuszczania... w sumie po co komu opuszczać żaluzje?

Ale to nie wszystko... wróćmy do gniazdek... były to gniazdka bez puszek, a w sprzedaży jakoś nigdzie nie mogliśmy dostać tych starych podtynkowych. Przerabianie nie wchodziło w grę więc majster zaproponował, że je odmaluje. Zgodziliśmy się. Wszystko cacy pięknie pomalowane i przy dziurkach i przy uziemieniu. Wszystko czyściutko tylko po jakiego diabła od razu podłączył lodówkę... przecież olejna w 5 minut nie schnie... za to świetnie skleja po zaschnięciu... niestety zauważyliśmy to dopiero przy okazji
próby rozmrożenia lodówki... wymiana wtyczki i gniazdka obowiązkowa

to było w latach jak byłem gnojkiem a rodzice nie mieli zapału do majsterkowania...