Dojrzałem do tego, żeby zrobić działające koło. Głównie z myślą o kółkach do zabawek.
Przyznam, że bez prądu to było pewne wyzwanie. Zacząłem od kółka próbnego, większego, grubszego, mając nadzieję, że jak się uda to je wykorzystam jako podstawę.
Do swoich eksperymentów wziąłem jakąś niezbyt ładną deskę brzozową.

I wyciąłem tyle ile trzeba.

Przestrugałem i odrysowałem koło.

Potem otwór korbą i wstępne odcinanie rogów, by zbliżyć się do kształtu.

Potem się trochę nakombinowałem, żeby znaleźć sposób na docięcie do planowanego rozmiaru.
Pomogła mi trochę zmontowana z mdfu konstrukcja i wiertarka ręczna i pręt gwintowany.

Efekt jest taki….


Czyli taki sobie. Niby OK, ale nie OK. Nie jestem do końca przekonany, czy to dobra metoda na dłuższą metę. Może ktoś coś doradzi?