23 Czerwca 2026, 01:04:38 czas Polski

Autor Wątek: Problem ze struganiem sosny  (Przeczytany 1814 razy)

Offline Salbertone

Problem ze struganiem sosny
« dnia: 03 Lipca 2016, 23:16:46 czas Polski »
Zakupiłem strug. Wyszlifowałem stopę. Naostrzyłem nóż i strugam. Sosnową tarcicę. Ładnie zbiera, gorzej gładzi. Kwestia wprawy. Liczę, że przyjdzie z czasem, ale mam inny problem. Po wyrównaniu jednej deski (24 cm na 180 cm na 3 cm - w zamierzeniu ławka) strug jest okropnie oblepiony żywicą. Cała stopa, ostrze i łamacz. Drewno teoretycznie powinno być suche. Leży w budynku już ok 8 lat. A mimo wszystko tej żywicy sporo. Macie jakieś rady? Przypuszczam, że z żywicą w samej desce niewiele da się zrobić, ale co ze strugiem? Odczyszczenie go zajęło mi sporo czasu. Są na to jakieś sprawdzone dobre sposoby?
Never underestimate a dad with woodworking skills

Offline Rizer

Odp: Problem ze struganiem sosny
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Lipca 2016, 23:26:35 czas Polski »
Nie ważne czy drewno suche czy nie, żywica zostaje. Musiałeś mieć naprawdę bardzo żywiczne drewno. Sposobem jest czyszczenie struga benzyną i podobnymi do niej substancjami. Jest jeszcze mnóstwo patentów różnych stolarzy na zmywanie żywicy, także tutaj, na forum. Jak ktoś jakiś patent na to zna to niech się wypowie  :D

PS: Czy w desce były wilki żywiczne (pęcherze żywiczne) ? jakiego struga używałeś?
,,Dla człowieka który ma tylko młotek, wszystko zaczyna wyglądać jak gwóźdź"
                                                                Abraham Maslow

Offline drewniany

Odp: Problem ze struganiem sosny
« Odpowiedź #2 dnia: 04 Lipca 2016, 01:08:12 czas Polski »
Gdy kupowałem preparat antyadhezyjny do heblarki (holzgleit) Förcha, to oprócz preparatu do maszyn był też preparat do drewna... Nie wiem na jakiej zasadzie by działał, ale może coś takiego ktoś używał i coś powie o tym?...

Offline Salbertone

Odp: Problem ze struganiem sosny
« Odpowiedź #3 dnia: 04 Lipca 2016, 09:16:02 czas Polski »
Wydaje mi się, że tak gołym okiem widocznej, cieknącej żywicy nie było. Ale był jeden całkiem spory sęk. Używałem struga Irwin Record nr 5.
Never underestimate a dad with woodworking skills