Witaj w klubie...
jakbym widział narożnik, który kilka lat temu sam naprawiałem teściom. Nic nie szyłem, cała robota nie jest trudna...żadnego szycia.
1. Odkręcasz siedziska, zdejmujesz materiał i gąbkę.
2. Jeśli deska też jest poszarpana, (u mnie jedna była do wymiany) to wymieniasz. W moim przypadku były z płyty wiórowej surowej.
3. Co do gąbki, dałem 2cm, ale po jakimś czasie i tak się zbiła w miejscach najbardziej eksploatowanych.
4. Materiał przybijałem takerem od spodu, najpierw boki krótsze, później dłuższe...nie odwrotnie. Na długich bokach powstaje zgrubienie, które nie przeszkadza przy zamykaniu pokrywy(u mnie były na zawiasach a pod spodem był pojemnik). Pokrywa wchodzi pomiędzy boki narożnika, jak będzie zgrubienie to będzie ocierać. Powstałe zgrubienie z przodu dodatkowo jest bardziej odporne na ponowne przetarcie(rada tapicera).
5. Materiał jaki zastosowałem, to materiał obiciowy, kupiony w sklepie z takowymi materiałami. Tam się znają, mój jest z takich trochę połyskliwych(tak ponoć potocznie mówią), ma w sobie jakieś nici wzmacniające.
6. Na rant deski od góry(tam gdzie jest wytarty materiał) można przykleić kawałek skrawka materiału. Materiał też dłużej wytrzymuje (nie przeciera go)... Dobry tapicer ponoć nabija w to miejsce kawałem pasa (takie taśmy nośne, z których robi się siedzisko w krzesłach czy tapczanach)