plaser wycięty, tylko 68- do 75 cm średnicy bo przy podstawie środek sie sypał, przy podstawie miał 140.
Nie mam pojęcia czemu nie jest pomnikiem.
W poniedziałek tną kolejnego olbrzyma. jeszcze większego,powiem Wam ze serce boli.
efekt przepisów nowch - debilstwo!!!!!
plaster...potraktowałem nieco ordynarnie, siekierą obłupałem włókno i korę i postawiłem przy kominku, potraktowany tak kwadrat 35/35 nie pękł, Jest suchy, sprawdzimy co będzie z plastrem, ma defekty i tak sam z siebie pękał ,jak wycięliśmy to był już pęknięty.
strasznie śmierdzi -kwaśny zapach więc wietrzenie chaty i na noc wylądował na strychu.
Jest inny problem..jest to pieroństwo ciężkie, nawet licząc ze woda odparuje ciężki będzie, a ja wagę chciałem zbijać:)
wycięli mi najcieniej jak sie dało....ale i tak grubo bo z 5cm.. trzeba by to ściąć do 2cm.....nie mam czym.... frezarką? piłą ręczną? spalinówką byłoby najlepiej ale nie mam.
Zastanawiam się nad innym rozwiązaniem : plaster gruby,cieżki,. będzie problem z obsadzeniem go w blacie itp a jeszce do głowy mi przyszedł pomysł ze sanepid sie może czepąć:) że korniki itp:) bo blat będe miał z drewna świerkowego olejowanego olejem do blatów z certyfikatem dla żywności, więc może spróbuję ten plaster wysuszyć, ścienić ,ustabilizować nawet jak pęknie, i wozić w budzie a przy handlu wykładać i na nim obsługiwać klientów itp, w razie jak sie to sanepidowi nie spodoba to nie będe tego robił z zabudowa zostaje, nie wprowadzam z niej zmian itp.