Samowolna zmiany "na pałę" mogą (choć nie muszą) być bardzo zgubne w przyszłości. Teraz wszystko jest sztywne i "ani drgnie" ale za kilka lat, po kilku zimach? Pokrycie dachowe wraz ze śniegiem to dużo więcej niż dwie osoby na wiązar.
Rozumiem, że i ojciec i dziadek zajmując się ciesielką zawodowo na podstawie swoich doświadczeń stwierdzili, że "tak może być" i że wprowadzone zmiany nie spowodują w przyszłości komplikacji (ani żadnej tragedii). Ciekawi mnie co na to kierownik budowy.
To Twój dom i Ty podejmujesz ryzyko. Mam nadzieję, że rodzina jest tego świadoma.