Prawnikiem nie jestem, ale na logikę, zadatek przepada.
Facet mógł już podjąć jakieś kroki mające na celu wykonanie usługi i w związku z tym poniósł jakieś koszty (choćby koszt znaczka).
Poza tym, gdybyś nie zawracał gitary, mógłby w tym czasie wziąć inną robotę. Może komuś odmówił, aby zająć się twoim dziełem.
Często pisze się też, że w sprawach niewymienionych w umowie, stosuje się przepisy kodeksu cywilnego lub innych ustaw. (a jednak jest.

Kto wie, czy - jeśli w umowie nie było mowy o karach za jej zerwanie, architekt i tak ma prawo wystąpić o odszkodowanie...
Są tu prawnicy, niech potwierdzą lub zaprzeczą.