Witajcie,
Ten projekt to dla mnie zupełna nowość oraz nie lada wyzwanie. Nie ze względu na skomplikowaną konstrukcję budowanego mebla albo wyjątkowo trudne w obróbce drewno. Chodzi o to żeby trafić w punkt - prostymi metodami wykonać solidny mebel zgodnie z "prawidłami" rzemiosła i prostymi słowami opisać cały proces. Nie będzie łatwo. Przynajmniej dla mnie...
Zanim jednak przejdziemy do budowy chciał bym wprowadzić pewne zasady które mam nadzieję będą obowiązywały dla dobra mojego i Waszego;
ZASADY* jeżeli zastanawiasz się dlaczego po prostu nie kupię tego cholernego stolika w IKEI - ten wątek nie jest dla Ciebie
* jeżeli uważasz, że to bez sensu bo nie da się w ten sposób zarobić na życie to pewnie masz rację i również ten wątek nie jest dla Ciebie
* przyjmuję zasadę, że używam tylko tych narzędzi które są potrzebne na aktualnym etapie prac
* dopuszczam otwartą dyskusję na tematy merytoryczne
* odpowiem na prawie każde pytanie (podkreślam - prawie)
* wątek dedykuję początkującym bo nie ma tu żadnej wiedzy tajemnej - zupełne podstawy
Uff...do dzieła!
PS1. Jeżeli jesteście ciekawi jaki stolik buduję - proszę o trochę cierpliwości - projekt zamieszczę we właściwym czasie. Chcę zachować pewien porządek - zacznę od ogólników które dotyczą procesu praktycznie każdej budowy drewnianego mebla. Przynajmniej ręcznymi narzędziami.
PS2. Pracę nad każdym nowym projektem zaczynam od gruntownego sprzątania miejsca pracy. Porządek w warsztacie to porządek w głowie ;-)
MATERIAŁZasadniczo sucha tarcica stolarska jest kupowana w formie nieobrzynanej. Tarcica obrzynana i wstępnie zwymiarowana do standardowych wymiarów jest raczej dla cieśli. Popularne składy z tarcicą oferują materiał w różnych grubościach. Biorąc po uwagę nasz ubogi "park maszynowy" już na etapie zakupu materiału trzeba uwzględnić jego przeznaczenie w samej konstrukcji. Nasz stolik będzie wykonany w całości z sosny oprócz blatu. Ten będzie jesionowy.
Sosna jest świetnym materiałem dla początkującego stolarza (z uwzględnieniem ręcznej obróbki), na egzotyki przyjdzie czas później.

Materiał na nogi to szeroka i gruba (65 mm) deska. Czysta, bezsęczna. Z deski powinienem uzyskać cztery nogi o najkorzystniejszym usłojeniu. Jest to kwestia pewnej poprawności - chodzi o to żeby noga miała identyczne usłojenie na każdej płaszczyźnie.


Reszta to 25 mm deski sosnowe i jesionowe. Wybierając materiał grubością zbliżony do założonego w planach oszczędzamy sobie całą masę pracy z ręcznym przeżynaniem materiału po grubości. Uwierzcie mi - nie chcecie tego robić ręcznie. Z drugiej strony materiał w grubszych formatach jest zdecydowanie ładniejszy - ale to temat na inną rozmowę. I raczej dla posiadaczy pił taśmowych ;-)
STRONY DESKIJuż na tym etapie warto wprowadzić dla właściwej orientacji pojęcie prawej i lewej strony deski. Jest to bardzo istotne zagadnienie z kilku powodów.

Za prawą stronę uznajemy tę od środka drzewa a lewą tę od kory - ale to jest zasada ogólna. W praktyce możemy się umówić, że prawa strona to ta którą uznajemy za ładniejszą i bardziej godną pokazania światu. Po ustaleniu która strona i która krawędź jest prawa - trzymamy się tego jak ognia bo na późniejszym etapie to będą nasze PŁASZCZYZNY PODSTAWOWE od których wszystko mierzymy i trasujemy. To podstawa precyzji i dobra praktyka.
WSTĘPNA OBRÓBKA - PODSTAWOWE NARZĘDZIAWstępna obróbka da nam niejaki podgląd z czym mamy do czynienia. Wstępne struganie ujawni wszelkie niedoskonałości - pęknięcia, wady materiałowe. Pomoże nam też obrać nasze prawe strony. Do tego celu wybrałem takie narzędzia:

Wszystkie narzędzia są nowe. Od góry:
* strug równiak (#5) - STANLEY
* dłuto IRWIN Marples - chyba 25 mm(?)
Oczywiście nasze narzędzia nie są jeszcze gotowe do pracy. Trzeba je przygotować - naostrzyć i odpowiednio ustawić. Wszystkie narzędzia będę ostrzył i przygotowywał na kamieniu INDIA marki NORTON. Kamień jest podwójny - jedna strona jest szorstka druga gładsza.

Do kompletu olej maszynowy (może być od maszyn do szycia) oraz kawałek skóry natartej zieloną pastą polerską naklejona na deseczkę.

Jak widać na zdjęciu, kamień jest wąski. Właśnie taki ma być - po chwili zauważymy, że taka pozycja jest naturalna i wygodna.
PRZYGOTOWANIE NARZĘDZI DO WSTĘPNEJ OBRÓBKI * Strug
To pierwszy nowy Stanley w mojej kolekcji strugów. Większość tych które posiadam są starsze ode mnie. Po odpakowaniu z pudełka sprawdziłem czy stopa korpusu jest względnie płaska - okazało się, że jest bardzo płaska jak na równiak.

Nie wiem czy jest to tendencja czy przypadek. Mój egzemplarz nie wymagał żadnych przeróbek. Zresztą nie jest to konieczne do tego typu pracy do jakiej jest dedykowany. Całą uwagę poświęciłem na przygotowanie noża i odchylaka. I od odchylaka właśnie proponuję rozpocząć. Trzeba zlikwidować gruby "nosek" który pozostawiono fabrycznie. Właściwie to trzeba odchylak naostrzyć.

Teraz strona spodnia, przylegająca do grzbietu noża.

Teraz nóż - strona grzbietowa - najpierw na szorstkiej stronie kamienia potem na gładszej.

Teraz pierś. Widoczna jest uzyskana krzywizna noża - właściwa dla tego etapu obróbki.


Ostrze wykańczam na skórze z pastą. Tak przygotowany nóż wystarczy do naszych celów w zupełności.

Tak to powinno wyglądać.


Małe podsumowanie - przygotowanie tego nowego Stanleya było da mnie zaskakująco przyjemne i proste. Bez porównania prostsze od przygotowania do pracy starego narzędzia kupionego np. na ebayu. Wiem coś na ten temat ;-) Plastikowe rączki dobrze leżą w dłoni i nie widzę żadnego powodu dla którego powszechnie uznaje się, że dzisiejsze "Bailey'e" są nic nie warte. Ale może to tylko mój egzemplarz jest taki?
* Dłuto
Podobna procedura jak powyżej. Jako takie wypłaszczenie grzbietu dłuta.
I naostrzenie wg. tradycyjnej procedury.

Wszystkie powyższe narzędzia są dobrane tak aby ich ostrzenie na tanim olejowym kamieniu było wydajne i przyjemne. Wszystkie ostrza nie są wyprowadzone "na lustro" bo kamień nie zapewni takiej powierzchni. Nie musi - narzędzia będą wystarczająco ostre. Teraz uwaga - ten kamień nie będzie chciał współpracować z twardymi japońskimi stalami oraz nowoczesnymi stalami A2 oraz nawet O1. Tak więc ostrzenie noży LieNielsenów i Veritasów to zupełnie inna (i droższa) bajka.
Następny etap to wykonanie niezbędnych do dalszych prac narzędzi - linijek i znacznika. Drewno niech się jeszcze aklimatyzuje w warsztacie.
Pozdrawiam