Żeby nie było - naprawdę kolega wjechał krzywo paleciakiem i deskę urwał, a nie ja "przypadkiem"

. A jak się ucieszyłem to spojrzał na mnie jak na czubka, bo dla niego deska to deska. Muszę jeszcze sprawdzić, czy pozostałe deski są całe, czy nie popękały wzdłuż. W pracy z tej palety i tak już nikt nic nie zrobi

.
Zastosowałem śrubę, bo po przejrzeniu wzoru ze strony craftsmanspace.com nie byłem pewny czy estetycznie wydłutuję gniazdo na klin (odpowiednio wąskie dłuto dostałem dopiero sam pod choinkę). A tak tylko nawierciłem i jedynie musiałem przytrzymać wkrętkę (czy jak się tam zwie ten dups) kombinerkami, żeby ją wkręcić równo. Pod śrubą jest wkładka z tego egzotyka - nie dość, że twarde drewno, to jeszcze w kontrastowym do buku kolorze, tak że nawet jakoś to wygląda.