Jakoś mi trudno uwierzyć w to, że tyle samo wychodzi za ogrzewanie gazem lub węglem.
Mam znajomych co też opowiadają jak tanio grzeją gazem, ale jak proszę o pokazanie rachunku za gaz, to zawsze im się gubi

.
Nie wiem też skąd macie ceny węgla.
Na ten sezon płaciłem za workowany 820-850/tonę z dostawą na posesję na palecie, akurat węgiel średniej jakości, wartość opałowa max 25MJ (chociaż na worku piszą 27MJ). Zaletą jego jest to, że dostawa na posesję i jak kupuje się w lecie to suchy jak pieprz. Teraz widzę go za 900/tonę (też z dostawą). Kupiłem 4 tony zapłaciłem w sumie 3377PLN. Raczej tych 4 ton nie zużyje w okresie grzewczym, chociaż patrząc, że teraz temperatury ujemne ciągle w nocy, może.
Lokalnie u mnie rosyjski jest po 840/tonę.
W zeszły sezonie polski kupowałem za 820-840/tonę workowany 27MJ (i tyle miał). Tyle, że musiałem sobie sam wozić autem, więc mi się nie chciało.
W zeszły sezonie poszło 3,75 tony dobrego ekogroszku. Czyli koszt węgla (licząc po maksymalnej cenie jaką płaciłem) to 3150PLN.
W lecie grzeję CWU prądem, ale rachunek jest identyczny jak zimą, bo kocioł na ekogroszek zużywa podobną ilość energii elektrycznej (więc trzeba by jeszcze ją do kosztów grzania doliczyć). Kocioł gazowy też na wiatr nie jest, chociaż pewnie sporo mniej prądu zużywa.
Teraz ten ekogroszek jest za 960, czyli tym dobrym grzanie wyszłoby 3600.
Mam 5 lub 8 cm styropianu, okna 2 szybowe raczej średniej szczelności (w sensie osadzenia). Na piecu jest 22stC w dzień i 20 lub 21 w nocy. Czujnik jest w pokoju z grzejnikiem bez termostatu (czyli grzeje ciągle). I najczęściej termometr pokazuje tam 23stC+.
Szczerze wątpię, żebym gazem ogrzał mój dom w tej samej cenie co ekogroszkiem.
Na pewno gaz jest najprzyjemniejszy w obsłudze (jeśli kocioł nie zawodzi).
Dorzucanie węgla nawet do kotła z podajnikiem jest upierdliwe (nie oszukujmy się) - pelet to samo. Pełno pyłu (ja zawsze robię to w masce i okularach), syf. Potem jeszcze wyrzucanie popiołu, czyszczenie pieca 2 razy na sezon (lub cześciej jak syfiasty ekogroszek).
Samo wrzucanie groszku traktuję jako ćwiczenie fizyczne, których mi brakuje, ale ten syf z tym związany nie jest przyjemny (choć znam osoby, którym to wcale nie przeszkadza).
Gaz praktycznie bezobsługowy, trzeba tylko zrobić przegląd pieca i szczelność instalacji (dodatkowy koszt, w zależności od pieca).
U mnie zrobili gaz w ulicy w zeszłym roku, pewnie jak mi kocioł na groszek wymięknie, to podłączę ten gaz. Ale jak mi sąsiedzi mówili jakie ponieśli koszty za przyłącze i kotły gazowe, to trochę mi się odechciewa

.
No i tak jak ktoś napisał, ciągle mówi się o podwyżce ceny gazu. Patrząc na "świetne" zarządzanie dywersyfikajcą dostaw gazu naszych rządów od ponad 20 lat wierzę, że cena będzie co raz wyższa. A jak zrobią "zakaz" palenia paliwami stałymi to pewnie gaz poszybuje w górę jak szalony (bo kto zabroni?).
Dziwią mnie te zakazy palenia paliwami stałymi, bo piecem z podwójnym systemem spalania (np. rakietowym) wypuszcza się do atmosfery tylko parę wodną i co2, emisja tlenku węgla jest niższa niż przy piecach na gaz. No ale tak to jest jak prawo ustalają ignoranci.