Cześć!
Mam spory dylemat - od dawna stała u mnie lekko "przygruzowana" strugarka. Nareszcie udało mi się do niej spokojnie dostać i sprawdzić - działa, stół nie ma jakichś wżerów rdzy, noże też wyglądają na sprawne tylko przyrdzewiałe. Z tego co udało mi się znaleźć jest to wałek z klapami (dobrze rozróżniłem?). Szerokość wałka to około 51 cm. Silnik sprawny, włącznik bezproblemowo działa.
No ale tu mam dylemat. Ze strugarkami stacjonarnymi miałem styczność tyle o ile, raczej patrząc z boku. Jedynie co z krajzegą miałem dłuższy kontakt (na szczęście nigdy nie bliższy). Nie powiem, sprzęt by się przydał bo jest w planach trochę drobnych konstrukcji do zrobienia, ale ... trochę się boję. Jedna sprawa to bezpieczeństwo, ale też nie mam żadnego doświadczenia w ocenie kiedy nóż jest już tępy itp. Wydaje mi się, że jak na moje potrzeby to też by wystarczył strug elektryczny, może najwyżej 110 mm a nie 82.
Proszę o radę - zaczynać naukę z tym sprzętem czy wystawić ogłoszenie a za ewentualną kwotę nabyć mniejsze elektronarzędzia, tzn. strug i szlifierkę taśmową? Z góry dzięki za rady.